środa, 18 kwietnia 2012

LUCIER FOREVER AND EVER












THE ONLY TALKING MACHINE OF ITS KIND IN THE WORLD
for any stutterer, stammerer, lisper, person with faulty or halting speech, regional dialect or foreign accent or any other anxious speaker who believes in the healing power of sound

ALVIN LUCIER

speech: not TBA before the concert
tape delay system: PIOTR KUREK

20/04/2012 / 18.00 / Królikarnia

Alive sound sculpture by Alvin Lucier conceived in 1969 is an intimate process of overcoming peculiarities of speech. Intonation, accentuation, breath, rhythm are subject to manual shaping through an electroacoustic assemblage. As part of the event in Królikarnia, the person to process it will be Piotr Kurek who will be in charge of live constructing of an instrument to perfect the discourse on the exhibition.

wtorek, 27 marca 2012

ONE NIGHT STAND

w niedzielę, 1 kwietnia, o godzinie 20.00 na Chłodnej 25

CHRIS CUTLER (perk)
AGNES SZELĄG (cello, voc)
THE NORMAN CONQUEST (el)

niedziela, 4 marca 2012

MASZYNY DO SŁUCHANIA 1 # DAVID TOOP












DAVID TOOP, Sześć lub siedem stronic szaleństwa. Medytacje o nagrywaniu czasu

komuna// warszawa,
Lubelska 30/32,
godz. 20.00,
wstęp: 10 PLN

David Toop: cyfrowa elektronika, amplifikowane instrumenty perkusyjne, gitara, flety, obraz, tekst.

David Toop przyjedzie do Warszawy z premierą performensu na podstawie swojej książki "Sinister Resonance. Mediumship of the Listener". Jest ona analizą przedfonograficznych sposobów reprodukcji dźwięku - głównie w malarstwie i literaturze. Nicolas Maes czy Francois Rabelais są w niej traktowani jako wynalazcy nowych sposobów słuchania wpisanych w patrzenie i czytanie. Posługujemy się nimi do dziś, choć zwykle bezwiednie. Performens "Sześć lub siedem stronic szaleństwa. Medytacje o nagrywaniu czasu" będzie ustrukturowany na wzór książki. Nie będzie to jednak linearna opowieść. Będzie to natomiast prezentacja sześciu różnych sposobów doświadczania czasu i prób jego zapisu, który ciągle otwiera się na powierzchnie, zagłębienia i podziemia dźwięku.

Trudno przecenić znaczenie Davida Toopa dla muzyki eksperymentalnej w Wielkiej Brytanii. Muzyk, kurator, organizator, krytyk i teoretyk muzyki aktywny od początku lat 70. Jego książki – "Ocean of Sound" czy "Haunted Weather" – są kanonicznymi pozycjami dyskursu muzycznego łączącego wydarzenia w różnych nurtach muzycznych (sztuka dźwięku, ambient, techno, muzyka improwizowana, muzyka współczesna) w oryginalną teorię kultury współczesnej. Regularnie współpracuje z najważniejszymi magazynami muzycznymi na świecie, m.in. The Wire, Leonardo Music Journal, The Face, Village Voice; wykłada m.in. w London College of Communication. Jest autorem niezwykle istotnej płyty dokumentującej historię muzyki eksperymentalnej w Wielkiej Brytanii Not Necessarily English Music. W latach 70. był organizatorem jednych z pierwszych festiwali muzyki ambient.

MASZYNY DO SŁUCHANIA # IDEOLO












MASZYNY DO SŁUCHANIA

Seria muzyczna w komunie// warszawa
W ramach “Historii świata w muzyce”

W majowym wydaniu magazynu “Wireless Age” z roku 1925, firma Brandes zamieściła reklamę zawierającą bezceremonialne domniemanie: “potrzebujesz słuchawek” [org. “you need a headset”]. Pod sloganem widnieje radioodbiornik Radiola IIIA, faktycznie – bez głośników. Jakby jeszcze nie było jasne dlaczego, producent udziela pięciu podpowiedzi: żeby się dostroić; żeby odbierać odległe stacje; żeby nie przeszkadzać innym; żeby odciąć się od innych odgłosów pokoju; żeby obcować z najwyższej jakości dźwiękiem. A jednak pomimo tego niemal łopatologicznego marketingu, nic nie jest tutaj oczywiste – wszak ani brak głośników na zdjęciu, ani żaden z argumentów nie udziela odpowiedzi na pytanie dlaczego potrzebujemy właśnie słuchawek. Reklama przemilcza dość prozaiczny fakt, iż do Radioli IIIA możemy równie dobrze podłączyć wzmacniacz z głośnikami…

Pominięcie to nie jest wyłącznie przykładem strategii marketingowych lat 20.; jest także dobrym powodem, aby potraktować reklamę Brandesa jako dokument z zakresu ówczesnej pedagogiki słuchania. Już same hasła wymienione przez producenta ukazują kierunki zmian w praktykach słuchania. Podobnie jak w przypadku fonografu, jakość dźwięku transmitowanego radiowo w roku 1925 była szalenie niska i niewprawne ucho niewiele mogło wywnioskować ze złożonych szumów zarówno samego nagrania jak i maszyny. Słuchanie na przełomie XIX i XX wieku było ponad wszystko sztuką filtrowania dźwięków. Jak zauważa Jonathan Sterne, “podczas gdy głos i muzyka były wcześniej uprzywilejowanymi zjawiskami dźwiękowymi, teraz stają się tylko jednymi z kategorii bardziej ogólnie pojętego dźwięku” [Sterne, 94]. W przypadku fonografu, radzono sobie z tym problemem zapraszając “specjalistów w słuchaniu” – osoby, które objaśniały, co faktycznie można było usłyszeć. W przypadku domowych emisji radiowych, specjalistów trzeba było jednak zastąpić innym narzędziem. Najskuteczniejszym okazały się właśnie słuchawki. Odcinając nas od innych odgłosów pokoju, zbliżając aparat słuchowy do źródła dźwięku były technicznym odpowiednikiem specjalisty kanalizującego uwagę słuchających. W procesie socjalizacyjnym, były skuteczniejsze niż głośniki. Owo przemilczenie tych ostatnich pokazuje, że jeśli do czegoś naprawdę były słuchawki potrzebne to do efektywnej nauki słuchania, jakiego wcześniej nikt nie znał – takiego, w którym głos i muzyka są tylko jedną z kategorii świata dźwiękowego, który nas otacza.

Tym właśnie są MASZYNY DO SŁUCHANIA. To nie tylko łatwe do wyliczenia wynalazki technologiczne – to raczej dźwiękowo-technologiczno-społeczne procedury, w których równocześnie powstają nowe narzędzia, nowe światy dźwiękowe i nowe sposoby słuchania. Zapewne ze względu na ową równoczesność, są one przedmiotem zainteresowania tak inżynierów jak i socjologów, kulturoznawców i wreszcie samych artystów, bez względu na to, czy będziemy ich nazywać muzykami, kompozytorami czy artystami dźwięku. “Maszyny do słuchania” będą poświęcone temu, w jaki sposób ujmują je w swej pracy ci ostatni. W jaki sposób ich sztuka staje się opowieścią o słuchaniu? Ale i w jaki sposób opowieści o słuchaniu inspirują nowe sposoby słuchania? To, co ich łączy to interdyscyplinarne zainteresowania. Nie są wyłącznie muzykami, ale też badaczami, teoretykami, artystami, performerami i pisarzami a ich prace to mini-traktaty do słuchania, ale i o słuchaniu; będące dźwiękiem i opowiadające o dźwięku.

Najsłynniejszej maszynie do słuchania – fonografowi – poświęcił ostatnie dziesięć lat swej pracy ALEKS KOLKOWSKI. Studiując zarówno ówczesne sposoby amplifikacji jak i mechanikę reprodukcji dźwięku skoncentrował się rekonstrukcji fonografów a także grze na skrzypcach Stroha. Wzmacniają one dźwięk nie przez pudło rezonansowe, ale przez rezonator i metalowe czary, które są analogiczne do tub używanych do emitowania dźwięku we wczesnych fonografach. Jego projekt Recording Angels jest reaktywacją owych doświadczeń dźwiękowych, ale i odpowiedzią na ironiczny przecież fakt, iż fonograf – narzędzie tak bardzo fetyszyzowane jako symbol podziału historii dźwięku na “przed” i “po” – jest dziś niemal nieznany. Czy na pewno wiemy, w jaki sposób brzmiała i jaki kształt przybierała muzyka przezeń emitowana? I czy ewokuje ona słuchanie dźwięków bez kontekstu, wyrwanych ze swojego “tu i teraz”, które tak chętnie mu się przypisuje?

Za R. Murray'em Schafferem, ERIK BÜNGER nazywa takie słuchanie schizofonicznym. W swym znakomicie udokumentowanym performensie na temat słuchania w dobie reprodukcji technicznej, szwedzki artysta śledzi nową ontologię dźwięku a także nowe, często niereflektowane założenia na jego temat, które ujawniają się w mniej lub bardziej codziennych praktykach słuchania. Jego głównym przedmiotem zainteresowania są dźwięki oderwane od swych źródeł – wątek na tyle ogólny, że łączący tak różnych twórców jak Édouard-Léon Scott de Martinville, Pierre Schaeffer czy Natalie Cole. Czy wszyscy oni uczą nas tego samego słuchania? Jak dalece wpływają na to, co, jak i gdzie chcemy słyszeć? I wreszcie: czy na pewno ich historia zaczyna się wraz z reprodukcją techniczną?

W swej niezwykłej książce “Sinister Resonance. The Mediumship of the Listener” DAVID TOOP analizuje przedfonograficzne sposoby reprodukcji dźwięku dowodząc, iż przed XIX wiekiem maszyny do słuchania były wytwarzane w malarstwie i literaturze. Wobec braku innych form przenoszenia dźwięku, to one czyniły ze słuchania praktykę zróżnicowaną i stanowiącą przestrzeń szeregu eksperymentów. Traktując Nicolasa Maesa, Michelangelo Caravaggio czy Francois Rabelais'ego jako wczesnych artystów dźwięku rekonstruuje on dźwiękowe środowiska przedstawiane przez nich wraz z właściwymi im sposobami słuchania – takimi jak podsłuchiwanie czy separowanie (się od) dźwięków. Szeregu z nich używamy do dziś.

Wszystkie performense w cyklu “Maszyny do słuchania” będą opowieściami o wynalezionych narzędziach, wynalezionych dźwiękach i wynalezionych sposobach słuchania. I wszystkie one będą dawały nam do usłyszenia to, jak bardzo nasze słuchanie jest złożonym procesem.


31/03/2012: DAVID TOOP, “Sześć lub siedem stronic szaleństwa: medytacje o nagrywaniu czasu” (performance oparty na książce “Sinister Resonance”)

02/06/2012: ALEKS KOLKOWSKI, solo na fonografy i skrzypce Stroha

07/07/2012: ERIK BÜNGER, performens “A Lecture on Schizofonia”

piątek, 6 stycznia 2012

PERSPEKTIVEN / PERSPEKTYWY












PERSPEKTIVEN / PERSPEKTYWY
//
COLOGNE / WARSAW
//
WDR / PRES


19.01.2012, CSW Laboratorium

19.00: IDEOLOGICAL MEETING (read: lecture)

20.00: ELECTRONIC TAPE MUSIC
- Bogusław Schaeffer, Symphony (perf: Wolfram)
- Eugeniusz Rudnik, Dzięcielina pałała na taśmę stereo
- DJ Lenar plays Eugeniusz Rudnik Miniatures

21.00: INSTRUMENTAL TAPE MUSIC
-
Eugeniusz Rudnik, Dixi (perf: Mikołaj Palosz, cello)
- Johannes Fritsch, Fabula Rasa (perf: Marion Worle, laptop / Maciej Sledziecki, guitar)
- Gyorgy Ligeti, Continuum (perf: Philip Zoubek, piano)
- Gyorgy Ligeti, Artikulation (perf: Mikołaj Palosz, cello / Maciej Sledziecki, guitar / Philip Zoubek, piano)
- Bohdan Mazurek, Esperienza (perf: DJ Lenar, turntable / Mikołaj Pałosz, cello / Maciej Sledziecki, guitar / Marion Worle, laptop / Philip Zoubek, piano)

Dedicated to the Studios of Cologne and Warsaw, now for the first time arriving at the common point of their histories: radio leftovers in a shape of a big QUESTION MARK.

So after 60 (70? 80?) years - what has become of electronic music? Vintage equipment turned into neat laptops? A reservoir of techniques? Aesthetic genre? The only way to make you dance for 48 hours? A new schizofonic way of listening? We take the inventions of the early electronic music - remixing, recomposing, stealing - and turn it against itself. Meaning: the invitation is to listen to a WDR history with not even a single trace of Stockhausen; to approach PRES from a perspective of unregistered Miniatures; to see the sound of the scores for listening; to listen to electronics inside of an acoustic cello.

środa, 21 grudnia 2011

DJ Lenar, Re: PRES











Bôłt. Polish Radio Experimental Studio, 2010 (CD)

DJ Lenar, Re: PRES

1. First Intro
2. First One
3. First Two
4. First Three
5. First Four
6. First Five
6. First Closing
8. Digital Silence
9. Second Intro
10. Second One
11. Second Two
12. Second Three
13. Second Four
14. Second Five
15. Second Six
16. Second Seven
17. Second Closing

Distribution: online by Monotype Records (roughly since mid-January 2011)
Release Party: 19.01.2011 in CCA Laboratorium, Warsaw during PERSPEKTIVEN / PERSPEKTYWY (one night stand with PRES, more soon)


Eugeniusz Rudnik says: “any time a pianist enters a room with a piano, there is no way for him to restrain from opening a piano lid and playing something”. Here is his approach to miniatures.

Unlike “miniatures” or “etudes”, this kind of “playing something” is rarely mentioned in the books on the history of music. It gets away from most of the categories of serious artistic practice dealing with sound. Is it composition? Improvisation? Rehearsal? Exercise? Joke? Possibly: irresistible urge to use an instrument, “playing” - as one of the greatest theorist of the category, Derek Bailey, would call it. Perhaps he was hopelessly wrong about one thing: “the largest amount of playing per cubic unit” is to be found not in free improvisation but in random and accidental situations like the one mentioned by Rudnik – when “playing” becomes an impulse, pure desire. No matter if it is a scale, fragment of a piece by Boulez or pretentious improvisation.

But let's ask who is talking? The question takes the minor anecdote to a different dimension. It is not a pianist speaking but a sound engineer. The first time I had a chance to see Rudnik approaching his real-to-real tape recorder was 15 minutes after I was introduced to him: easiness of a full engagement, like with a waiter preparing his thousand's espresso or Glenn Gould sitting by the piano one morning, be it 18th of October 1964. That is why the term “engineer” is up to the point unless it means less than “composer”. It is because the studio is really becoming a tool. Not only a composer's tool, as Brian Eno would put it. It is not only a complex of electronic devices overloaded with potentialities to create entirely new opportunities like listening backwards, precise loops, endless range of tone colors. Studio can as well be – and actually always was – an improviser's tool. Or perhaps more precisely: an improviser's instrument. An instrument being at use regardless of its groundbreaking “potentialities” or “revolutionary character”.

Obviously, there are differences between playing with a reel-to-reel tape recorder in the studio and playing piano. One of them is that the tape always leaves a trace – a recording. In case of Rudnik's “Miniatures” the traces have neither dates nor composer's explications. Nobody knows when and how exactly have they been recorded. Among them one can find cuts of laborious recording sessions, improvisations, ideas haunting Rudnik's imagination perhaps for decades as well as jokes made only to kill some time. But still – these are recordings and hence compositions, done and fixed. Imagine we have access to all the morning recordings of Gould...

Nobody knows how many miniatures have been conceived by Rudnik. But one thing for sure: a lot. Plenty enough to make a direct release impossible. The number of them calls for action – something needs to be done with them in the first place; a selection at least, some ordering perhaps. They remind a bit of music material, which form is eventually decided not by its composer but by a published or other user. Their virtual destiny was radio theatre. But in a first step of our attempt at Rudnik's “Miniatures” we pass it not to a dramatist but to a musician. Together with other pieces from the Studio as “Miniatures” are not only a material to work on but also an exposition of a specific approach to music concrète making: work quickly, in-between other things you do, don't spend too much time on it. In other words: hit and run. Marcin Lenarczyk in his portable studio improvises as often as composes or designs soundtracks. The studio is two amps (guitar and bass guitar), turntable, sampler, loop station. Even though the set up brings to mind decades of early concrete music, today it is hardly a tool to break in to new music territories. It is rather a tool to play (with). It is in the muscles and gestures of its users, just as much as “Goldberg Variations” have been embodied in hands and posture of Glenn Gould. [ML]

PRES: Bogusław Schaeffer, Assemblage











Bôłt. Polish Radio Experimental Studio, 2010 (2xCD)

Bogusław Schaeffer, Assemblage

CD 1
1. Assemblage (first simultaneous version)
2. Electronic Symphony (realisation: Bogdan Mazurek)
3. Herakliltiana (soloist: Urszula Mazurek - harp)
4. Project (solost: Zdzisław Piernik - tuba)

CD 2
1. Project (solost: Mariusz Pędziałek - oboe)
2. Listening to Heraklitiana (soloist: Mikołaj Pałosz – cello)
3. Electronic Symphony (realisation: Wolfram)
4. Assemblage (seond simulatenous version)
5. o.t. for B.S. (realisation: Thomas Lehn)

Distribution: online by Monotype Records (roughly since mid-January 2011)
Release Party: 19.01.2011 in CCA Laboratorium, Warsaw during PERSPEKTIVEN / PERSPEKTYWY (one night stand with PRES, more soon)


"Poliversional compositions" were defined by Bogusław Schaeffer already in the 60. They were pieces written down not as “definite aggregates” being an obligation towards an interpreter to perform the sounds composer had in his mind but rather potential aggregates encompassing variety of possible versions. After nearly half-century, a couple of notes should be added to the definition, even if they are nothing more than questions on its margins. They are not rooted in theoretical insight but only in working on that particular album.

Question number one: once the score is missing, can "poliversionality" mean improvising the soloist part upon listening to a fixed tape? (see: Heraklitiana - composition for tape and soloist of which score is possibly still existing but few months long search, including interventions of its author, gave no result). Is the definition of "poliversionality" wide enough to include a tiny mistake in a playback of a tape during a live performance? (see: Proietto, composition for tape and soloist – during the concert in 1994 in Zachęta Gallery played back a semitone lower than expected). If a close listening to an “original version with a score leaves a lot of doubt about the faithfulness to the score, must other – more loose – versions be mere variations? (see: o.t. dec. 2011 by Thomas Lehn). And the last one: does changing of the title free us from an obligation of a faithful performance or is it only a misuse introducing a new author to a performance which is nothing more but one of the possible realizations of Schaeffer’s compositions? [ML / MM]